piątek, 12 października 2018

Magazynowanie energii w sieci


Magazynowanie energii w sieci - prosument po nowemu


Wyobraźcie sobie, że Wasza domowa elektrownia wyprodukowała więcej prądu, niż potrzebowaliście i nadwyżki magazynujecie sobie aby móc je wykorzystać w przyszłości. Science fiction? Od dwóch lat, użytkownicy mikroinstalacji odnawialnych źródeł energii mogą magazynować energię w sieci i pobierać gdy jej potrzebują. Dziś opiszę Wam zasady i korzyści wynikające z Net-meteringu.

Net-metering został wprowadzony do Polski nowelizacją ustawy o odnawialnych źródłach energii, z dnia 1 lipca 2016 roku. W myśl jej zapisów, każdy, nieprowadzący działalności gospodarczej, właściciel przyłączonej do sieci energetycznej mikroinstalacji OZE (fotowoltaika, turbina wiatrowa, itp.), który wyprodukuje nadwyżki energii, może później odebrać ją (po potrąceniu części) na własne potrzeby. W zależności od mocy instalacji, zakład energetyczny zabiera 20 lub 30 procent zgromadzonej energii. Przyznam, że w porównaniu z cenami gwarantowanymi ten mechanizm się wyjątkowo udał, gdyż czyni takie inwestycje jak fotowoltaika opłacalnymi.

Co dzieje się z prądem, który wyprodukowałem a nie zużyłem?

Dokładnie to, co z Twoimi składkami na ZUS :-) Twoje nadwyżki są wtłaczane do systemu i pracują dla dobra ogółu. Ponadto, są skrupulatnie liczone (wymaga to instalacji dwukierunkowego licznika energii) i zapisywane jako "Twoje". W chwili, gdy produkujesz mniej energii niż zużywasz, uznaje się, że energia, którą pobierasz pochodzi z tego, co uzbierałeś w swoim magazynie. Co dzieje się z naszymi pieniędzmi w ZUS? ... Nie o tym jest ten blog :-) Przykład poniżej:

Opracowanie własne
Kowalski posiada instalację fotowoltaiczną o mocy 3 kW. Pierwszego, słonecznego dnia jego pojechał na ryby, więc zużył zaledwie 1 kWh a w tym czasie jego instalacja wyprodukowała 3 kWh. Powstała 2 kWh nadwyżki trafiły do magazynu, czyli do sieci.

Drugi dzień również był słoneczny, więc fotowoltaika również wyprodukowała 3 kWh. Ale Kowalski był w domu i zużył całe 3 kWh. Jak widzicie, Kowalski nie miał ani nadwyżki, ani niedoboru.

Trzeciego dnia lało jak z cebra, więc instalacja ledwo wycisnęła z siebie 1,5 kWh. Kowalski po powrocie do domu musiał wysuszyć całe ubranie i zużył 4 kWh. Bilans tego dnia to 2,5 kWh niedoboru.

I teraz magazyn. Zgromadzone w nim 1,6 kWh (2 kWh przekazane do sieci po potrąceniu 20% przez zakład energetyczny), pozwoliły w dużej części uzupełnić niedobór energii w domu Kowalskiego, tak więc zapłaci on tylko za zużyte 0,9 kWh energii! Bez fotowoltaiki musiałby kupić 8 kWh!

Czy to się opłaca?

Jak wynika z powyższego przykładu, posiadanie mikroelektrowni przynosi wymierne korzyści finansowe. Nie bez znaczenia jest fakt zmagazynowania energii, dzięki któremu produkcja może być skonsumowana wtedy, kiedy my chcemy a nie od razu. Tracimy jedynie 20 % energii zmagazynowanej (lub 30 dla większych instalacji), tytułem opłaty za magazyn.

Ale Fajne! Ja też tak chcę! Co mam zrobić, żebym mógł magazynować energię w sieci?

Po pierwsze - posiadać jakieś źródło. Moim zdaniem, net-metering jest wprost stworzony dla instalacji fotowoltaicznych, bowiem pozwala idealnie wykorzystać różnice między porami, kiedy produkujemy energię (okolice południa) i kiedy ją zużywamy (poranny i popołudniowy szczyt). Mała instalacja PV zaczyna się od 15 tysięcy złotych i zwraca się zwykle w ciągu 15 lat.

Po drugie - jeśli moc Twojej instalacji nie przekracza 50 kW (misroinstalacja), to wystarczy ją tylko zgłosić do zakładu energetycznego.

Po trzecie - dwukierunkowy licznik energii - rzecz bardzo ważna. Standardowe liczniki liczą energię ale nie potrafią rozpoznać kierunku, w którym ona płynie! W najgorszym przypadku, energia wyprodukowana, byłaby po prostu policzona jako zużyta a przecież chodzi o coś zupełnie przeciwnego. Dlatego instalację uruchamiamy dopiero PO wymianie licznika!

Pozostałe ważne rzeczy:

Przy zużyciu energii przez Prosumenta, przyjmuje się, że energia pochodzi kolejno z: 1 - własnego źródła; 2 - magazynu; 3 - sieci energetycznej.

Każda kilowatogodzina wprowadzona do magazynu, pozostaje tam przez 365 dni. Tyle masz czasu na jej wykorzystanie, niezależnie od okresu rozliczeń ze sprzedawcą. Energię z magazynu pobiera się zgodnie z zasadą: pierwsze weszło - pierwsze wyszło.

poniedziałek, 10 września 2018

Gazowa absorpcyjna pompa ciepła

Gazowa absorpcyjna pompa ciepła


Gazowa absorpcyjna pompa ciepła - na czym polega jej geniusz


W ostatnim artykule opisałem wybrane sposoby dofinansowania do wymiany źródła ciepła, z których można skorzystać. Dziś przedstawię jedno z rozwiązań, na które można te środki przeznaczyć, a które moim zdaniem jest bardzo fajną alternatywą dla kotłów gazowych.

O technologii absorpcyjnej dowiedziałem się stosunkowo niedawno. Lecz wystarczyła chwila, bym przekonał się, jak fajnie zastosowano ją w pompie ciepła. O klasycznych, sprężarkowych pompach ciepła, już kiedyś pisałem: gwoli przypomnienia wstawiam link: 

http://efektywnosc-energetyczna-dla-opornych.blogspot.com/2016/11/odnawialne-zroda-energii-w-domu-pompa.html

Tym razem przedstawię, podobne rozwiązanie na pozyskiwanie ciepła z powietrza, gruntu lub wody, ale zasilane gazem. Zasada działania pozostaje ta sama: w zamkniętym układzie krąży sobie czynnik niskowrzący, który, w dolnym źródle pobiera ciepło z powietrza/ziemi/wody. Następnie jest on podgrzewany po to aby oddać to ciepło do miejsca docelowego, którym może być instalacja centralnego ogrzewania, ciepłej wody lub jakaś inna.

Rys. 1 Schemat działania urządzeń absorpcyjnych. Źródło: www.gazuno.pl
Cała różnica (z technologicznego punktu widzenia) polega na tym, że co innego ten czynnik podgrzewa. W tradycyjnej pompie sprężarkowej, czynnik jest podgrzany w procesie adiabatycznego ściśnięcia go, gdy znajduje się w stanie parowym. W sprężarkowej pompie, robi to właśnie sprężarka. W pompie gazowej absorpcyjnej, ciepło czynnika pochodzi, pośrednio, ze spalania gazu; podgrzewa ono tzw. roztwór bogaty (czynnik chłodniczy / woda) znajdujący się w generatorze. W wyniku podgrzania, z roztworu odparowuje czynnik, który pod wysokim ciśnieniem i wysoką temperaturą przechodzą przez rektyfikator. W procesie rektyfikacji, pary czynnika kontaktują się z roztworem bogatym. Następnie czynnik niemal całkowicie oczyszczany jest z pary wodnej, żeby mógł oddać ciepło w skraplaczu. Następnie kieruje się do parownika, w celu pobrania ciepła z otoczenia. W absorberze, pary amoniaku absorbowane są przez roztwór ubogi, który dociera z dolnej części generatora, zostaje rozprężony i w postaci deszczu jest rozpylony w absorberze. Mieszanka bogata kierowana jest do wymiennika (skraplacza) i tam również oddaje ciepło. (Cytat przybliżony z katalogu urządzeń absorpcyjnych, dostępnego na www.gazuno.pl)
Obraz 2 - źródło: materiały
informacyjne firmy Gazuno
Wiem, że ciężki techniczny język nie wszystkim przypadł do gustu, ale po uproszczeniu, po prostu okazuje się, że ciepło w tej pompie pochodzi z otoczenia (przez parownik) i spalania gazu (palnik) a reszta "czary-mary" dzieje się po to aby z tych źródeł wyciągnąć maksymalną wydajność. A ponadto, to wszystko mieści się w małej eleganckiej skrzynce, którą można postawić w kotłowni, obok budynku lub na dachu.

A teraz o tym, dlaczego absorpcyjna pompa ciepła jest fajna:

Po pierwsze: jest praktycznie bezobsługowa. Jedynymi wrażliwymi elementami (mechanicznymi lub elektrycznymi) są palnik i pompa roztworu. Ich żywotność przy prawidłowej konserwacji sięga 40 lat. Reszta robi się sama!

Po drugie: bo jest tania w użytkowaniu. Sam zakup i instalacja, to oczywiście droga impreza (zwłaszcza, gdy zdecydujemy się na pompy gruntowe), której koszty w małym jednorodzinnym domku mogą dochodzić do ok. 90 000 zł, ale samo jej funkcjonowanie kosztuje tyle, co serwis, prąd do pompy (ilości śladowe) i gaz. Pomimo różnicy w efektywności obu rodzajów pomp (w poniższym przykładzie: dla pompy sprężarkowej 350% a dla absorpcyjnej 150%) koszty ich działania można bardzo szybko porównać licząc:

Obiekt potrzebuje 1000 kWh ciepła w skali roku.

Pompa sprężarkowa potrzebuje do tego 1000 / 3,5 = 285,71 kWh prądu, a absorpcyjna: 1000 / 1,5 = 666,67 kWh gazu.
Gaz jest ok. trzykrotnie tańszy od prądu, więc:

Koszt pompy sprężarkowej = 0,5 zł/kWh x 285,71 kWh = 142,86 zł
Koszt pompy absorpcyjnej = 0,17 zł/kWh x 666,67 kWh = 111,11 zł.

Dla porównania, najlepsze kotły kondensacyjne, których sprawność dochodzi do 105 % (i tak podciągam), w tej sytuacji kosztują: (1000 kWh / 1,05) x 0,17 zł/kWh = 161,90 zł

Po trzecie: bo to rozwiązanie jest ekologiczne. I pomimo spalania gazu, który odbywa się naprawdę w sposób czysty, potrafi sprostać najnowszym wymogom technicznym dotyczącym zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną w budynkach.

I tutaj również pomogę sobie obliczeniami. Wróćmy do poprzedniego przykładu:

Zapotrzebowanie na energię dla pompy sprężarkowej = 285,71 kWh x 3,0 (wskaźnik nakładu nieodnawialnej energii pierwotnej) = 857,13 kWh.
Zapotrzebowanie na energię dla pompy absorpcyjnej = 666,67 kWh x 1,1 (wskaźnik nakładu nieodnawialnej energii pierwotnej) = 733,34 kWh!

Wychodzi na to, że pompa absorpcyjna jest bardziej ekologiczna od pompy sprężarkowej!

Takich, mniej lub bardziej istotnych zalet pomp absorpcyjnych jest więcej. Warto więc rozważyć zakup takiej, być może z dofinansowaniem, do swojego domu.

czwartek, 22 lutego 2018

Dofinansowanie do wymiany źródła ciepła - przegląd programów


Dofinansowanie do wymiany źródła ciepła - przegląd programów


Dziś premier Mateusz Morawiecki ogłosił start rządowego programu mającego na celu likwidację tzw. niskiej emisji, o nazwie "Smog Stop". O problemie zanieczyszczonego powietrza w dużych miastach, zwłaszcza w okresie grzewczym, wie już chyba każdy, nie tylko z mediów ale czasem przekonujemy się o tym wychodząc z domu.

Niska emisja jest to po prostu emisja gazów, będących produktami spalania, na niewielkiej wysokości nad ziemią (do 40 metrów), której głównymi sprawcami są właśnie konwencjonalne kotły i piece. To, czym palimy w takich piecach skutkuje tym, czym oddychamy. Widać to szczególnie w czarnym dymie wydobywającym się z niektórych domowych kominów. Stare piece na biomasę, może i dają nam upragnione zimą ciepło, ale również spaliny, których najczęściej się pozbywamy, częstując sąsiadów i przechodniów. O "zbawiennych" dla ludzkiego organizmu skutkach wdychania produktów spalania śmieci nie będę tu pisał - są na ten temat niezliczone publikacje.

Wśród realizowanych i planowanych programów tego typu są zarówno takie skierowane do jednostek samorządowych jak i te, z których może skorzystać każdy obywatel - są to głównie programy gminne. Ze względu na obszerny temat ograniczę się do opisu nowego rządowego programu oraz wybranych, funkcjonujących w Polsce.

1. SMOG STOP

Kto z Was jest ze Śląska, ten zapewne kojarzy już tę nazwę. I słusznie, bowiem program Smog Stop funkcjonuje już od 2017 roku na terenie Województwa Śląskiego. Od dziś ma być "rozciągnięty" pilotażowo na 22 polskie miasta znajdujące się na liście najbardziej zanieczyszczonych aglomeracji wg Komisji Europejskiej. Informacje o formacie ogólnopolskim są na razie szczątkowe, więc opiszę jak to wygląda na Śląsku:

Program przewiduje dofinansowanie w postaci dotacji do kosztów wymiany źródła ciepła (tj. fizycznego usunięcia starego źródła i zastąpienia go nowym zgodnym z kryteriami programu) dla właścicieli domów jednorodzinnych, które już zostały oddane do użytku i posiadają instalację ogrzewania zasilaną z konwencjonalnego źródła. Możliwe jest uzyskanie finansowania do 25 % poniesionych kosztów.

Program finansuje prace obejmujące wymianę konwencjonalnego źródła ciepła na źródło konwencjonalne spełniające wymogi 5 klasy wg PN-EN3035:2012, wymianę źródła ciepła na odnawialne oraz prace termomodernizacyjne.

W Śląskiej wersji programu należy zwrócić uwagę na to, że program ma charakter konkursowy i wnioskodawcy rywalizują ze sobą o finansowanie oraz na to, że aby otrzymać pieniądze należy udokumentować wykonanie prac i że nie wszystkie poniesione wydatki są dofinansowywane. Program ten realizowany jest cyklicznie w określonym czasie, więc aby przystąpić do niego należy pilnować terminów.

Trudno powiedzieć, czy program ogólnopolski będzie wyglądał tak samo, ale sądząc po takiej samej nazwie, można spodziewać się podobnych mechanizmów. Mówi się o puli rzędu 750 mln zł w pilotażu a później, nawet o 10 mld zł!

Więcej informacji znajduje się na stronach WFOŚiGW w Katowicach:

2. DOTACJA NA ZAMIANĘ OGRZEWANIA WĘGLOWEGO NA EKOLOGICZNE W GDAŃSKU

Pierwszy z opisywanych programów gminnych realizowany jest w Gdańsku. Skorzystać z niego mogą zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorstwa, wspólnoty mieszkaniowe i inne podmioty. Wsparciem jest jednorazowa dotacja do kosztów wymiany źródła ciepła na gazowe, elektryczne lub przyłączenie się do miejskiej sieci ciepłowniczej. W tym programie można uzyskać do 100 % wartości inwestycji jeśli wnioskodawca nie jest wspólnotą lub spółdzielnią mieszkaniową i do 50 % - dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych.

Główną wadą tego programu jest to, że finansowanie obejmuje wymianę źródła ciepła wyłącznie na gazowe, elektryczne lub miejskie (Wyłączone z finansowania są pompy ciepła). Problem również może stanowić wymagane udokumentowanie, że posiadane źródło ciepła jest jedynym w całym gospodarstwie; organizator wymaga zaświadczenia zarządu wspólnoty lub opinii kominiarskiej.

Dobrą wiadomością dla wnioskodawców jest to, że program ten nie ma charakteru konkursowego i że jest realizowany przez cały rok.

Więcej informacji znajdziecie na stronach Urzędu Miejskiego w Gdańsku:

3. PROGRAM OGRANICZENIA NISKIEJ EMISJI DLA MIASTA KRAKOWA

Coraz częściej mówi się o Krakowie właśnie w kontekście smogu. Z powodu na wybitnie niekorzystne położenie w dolinie Wisły, w Krakowie bardzo trudno o naturalną wentylację powietrza.

Program dla Krakowa, podobnie jak poprzednie opisane, również zakłada przydział dotacji na inwestycje związane z wymianą pieców i kotłów węglowych na ekologiczne źródła. Udział w nim mogą wziąć osoby fizyczne oraz instytucje niebędące w tzw. sektorze publicznym. W ramach tego programu można ubiegać się o dofinansowanie do trwałej wymiany systemu ogrzewania na proekologiczne, instalację odnawialnego źródła energii lub przyłączenie ciepłej wody, jeśli zlikwiduje się palenisko lub kotłownię opalaną paliwem stałym.

Również w tym programie można uzyskać do 100 % wartości inwestycji, ale istnieją górne granice finansowania, które odniesione są do obniżenia zapotrzebowania budynku na ciepło. Ten program spośród wszystkich, opisanych w niniejszej publikacji ma najmniej ograniczeń, bowiem pozwoli finansować niemal każde przedsięwzięcie zmierzające do poprawy efektu ekologicznego wytwarzania ciepła. Nie pokrywa się jedynie kosztów ekspertyz.

Wnioski można składać przez cały rok lub do wyczerpania środków przeznaczonych na finansowanie programu. Regulamin znajduje się w uchwale Rady Miasta Krakowa a wniosek można pobrać ze strony: https://www.bip.krakow.pl/?dok_id=93688.

4. POZOSTAŁE GMINNE PROGRAMY FINANSUJĄCE WYMIANĘ ŹRÓDŁA CIEPŁA

W Polsce, organizowanie programów oraz przydzielanie dotacji na wymianę źródeł ciepła jest zadaniem gmin. Dlatego właśnie funkcjonuje mnóstwo programów o takim właśnie zasięgu. Chcąc skorzystać z dofinansowania, przede wszystkim sprawdź, czy w Twojej gminie funkcjonuje taki program. Większość z nich jest dotacyjna i zakłada finansowanie części poniesionych kosztów. Przy staraniu się o dofinansowanie należy, najczęściej poczynić następujące kroki:
  1. Sprawdzić, jakie warunki należy spełnić, aby skorzystać z programu.
  2. Policzyć koszty związane z wymianą źródła ciepła (w wielu przypadkach, gmina zwraca część poniesionych już wydatków).
  3. Ocenić efekt: o ile zmniejszy się zapotrzebowanie na ciepło lub straty ciepła lub emisja spalin i czy inwestycja się opłaci.
  4. Złożyć poprawnie wypełniony wniosek
  5. Jeśli decyzja będzie pozytywna - wypełnić wniosek.
  6. Działać! Czyli wymienić piec. Pamiętaj o zachowaniu rachunków!
  7. Rozliczyć się z gminą i odebrać dotację.


W kolejnym poście, przedstawię Wam krótką analizę techniczną i ekonomiczną dla przykładowej wymiany źródła ciepła i ocieplenia ścian w domu jednorodzinnym.

Wszystkie ilustracje i zdjęcia przedstawione w niniejszej publikacji pochodzą z internetu.

sobota, 30 grudnia 2017

Zmiana sprzedawcy energii - o co chodzi. Część 2


Zmiana sprzedawcy energii - o co chodzi, część 2


Zgodnie ze złożoną Wam przed świętami Bożego Narodzenia obietnicą, dziś publikuję drugą część wpisu o zmianie sprzedawcy energii. W poprzedniej części wyjaśniłem Wam aspekty teoretyczne i rozrysowałem, jak detaliczny rynek energii działa. Mam nadzieję, że nie było to trudne. Zanim zaczniemy konkrety, przypomnę myśl przewodnią tej krótkiej serii:

"Zgodnie z prawem energetycznym, od 2007 roku każdy konsument (również indywidualny), który dysponuje prawem do mieszkania ma prawo do wyboru firmy, od której zakupi energię elektryczną. Od trzech lat, tę możliwość mamy również przy zakupie gazu."

Dziś dostarczę nieco wskazówek, jak rozmawiać z ludźmi, którzy proponują nam przejście do innego sprzedawcy energii, za podstawę przyjmując pewną zasłyszaną scenkę z udziałem takiej właśnie osoby. Więc po kolei:

Do naszych drzwi puka jakiś człowiek...

Przede wszystkim należy pamiętać, że nie każdy, kto proponuje nam prąd lub gaz jest oszustem lub ma wobec nas złe zamiary. Dzięki coraz wyższej świadomości społecznej, próby oszustwa na pracownika elektrowni lub gazowni należą już do rzadkości, bo ewentualni oszuści już korzystają z bardziej skutecznych metod.

Osoba, która do nas przychodzi powinna przede wszystkim się przedstawić (mieć na szyi identyfikator), powiedzieć jaką firmę reprezentuje i zwięźle przedstawić cel wizyty.

Najmniej prawdopodobne jest, że usłyszycie wprost, że przychodzą do Was w celu zaoferowania Wam zakupu energii. Wciąż zbyt mało ludzi wie o tym, że można zmienić sprzedawcę energii, tak jak można sobie przechodzić między operatorami komórkowymi, więc przedstawiciele próbują innych metod pozyskania Waszej uwagi. Najczęściej usłyszycie coś o ostatnich podwyżkach cen energii lub gazu oraz o tym, że możecie tych podwyżek uniknąć. Osobiście ubolewam nad tym, że firmy, które sprzedają energię nie starają się podnosić świadomości społecznej w zakresie zmiany sprzedawcy a próbują takich sztuczek, ale nie można mówić tu o oszustwie.

Gdy już się zainteresujecie...

Macie prawo wiedzieć, kto do Was przyszedł, z jakiej firmy i w jakim celu. Najuczciwsi przedstawiciele powinni już na wstępie dostarczyć Wam takich informacji. Jeśli ktoś oferuje Wam sprzedaż energii elektrycznej lub gazu to na pewno nie jest z elektrowni ani z gazowni! Przypominam (część 1 wpisu), że elektrownia już od 2007 roku a gazownia od trzech lat nie sprzedają energii klientom indywidualnym! Najczęściej spotkacie się ze zwrotami: pośrednik, spółka obrotu, sprzedawca lub wystawca faktur - wszystkie oznaczają to samo.

Pamiętajcie o tym, że nie każdy w Polsce może od tak sobie sprzedawać prąd i gaz. Taka działalność jest ściśle regulowana prawem i wymaga posiadania koncesji (tak jak na sprzedaż alkoholu w monopolowym). Porządna firma zawsze wyposaża swoich pracowników w kopię takiej koncesji i pełnomocnictwo udzielane mu do zawarcia takiej umowy.

Często w trakcie wizyty pada pytanie o grupę taryfową, wg której rozliczacie się za energię. W zależności od tego ile prądu lub gazu zużywacie i jakiej mocy jest Wasza instalacja, do takiej grupy należycie. Grupa taryfowa wpływa na cenę energii oraz wysokość opłat przesyłowych. Swoją grupę taryfową najłatwiej znaleźć na rachunku za energię.

Jakie to ma znaczenie dla sprzedającego? Bardzo proste. Nie wszyscy sprzedawcy mają oferty dla wszystkich odbiorców. Firmy handlujące energią chcą świadczyć swoje usługi dla ściśle określonych grup klientów (zwykle najbardziej dochodowych). Najczęściej wybierają sobie odbiorców z konkretnymi grupami taryfowymi aby osiągać najwyższe zyski ze sprzedaży. Więc w tym momencie dokonuje się selekcja klientów "perspektywicznych" od tych, którym nie opłaca się zawracać głowy.

Przechodzimy do konkretów...

Zwykle bywa tak, że dopiero na tym etapie spotkania klient uświadamia sobie, że człowiek z którym rozmawia jest przedstawicielem nieznanej mu firmy, która najzwyczajniej na świecie chce wyrwać klienta konkurencji. W tym momencie przedstawiciel sprzedawcy prezentuje ofertę swojej firmy i próbuje przekonać nas do niej.

Jaka to może być oferta? Prąd jest zawsze taki sam: w instalacjach domowych - 230 V, 50 Hz. Więc trudno oczekiwać tu jakiś cech jakościowych. Głównym argumentem jest cena. Na tym etapie powinniście chwytać swoje dotychczasowe rachunki za prąd lub gaz i łapać kalkulatory. To jest właśnie idealny moment na obliczenia. Wraz ze zmianą sprzedawcy energii zmianie ulec może wyłącznie jedna stawka - cena energii! Wszystkie pozostałe opłaty związane z abonamentem i przesyłem pozostają bez zmian!

Często zdarza się, że przedstawiciel zagwarantuje Wam konkretną stawkę, która z pozoru wydaje się niska. Dlatego, powinniście teraz przypomnieć sobie lub, na podstawie rachunków obliczyć dotychczasowe koszty energii i porównać je z tymi, które możecie ponosić po zmianie sprzedawcy. Proponuję przyjąć roczny okres do porównywania kosztów.

Czasami, sprzedawcy mogą proponować Wam zmianę taryfy, np. ze stałej ceny przez całą dobę na cenę zmienną, zakup energii w systemie pre-paid albo dokładać do energii usługi dodatkowe, takie jak serwis urządzeń elektrycznych. Nie powinno to dziwić w sytuacji, gdy na rynku energii również panuje zażarta konkurencja. Wachlarz usług dodatkowych jest ograniczony, w zasadzie tylko wyobraźnią firmy. Jedynym sposobem na te oferty są dokładne obliczenia. To do Was należy zdecydowanie o tym, czy przedstawiona oferta jest korzystna. Pamiętajcie, liczby nie kłamią!

A skąd wiem, że nie podniosą mi ceny?

Tak na prawdę, to nigdy nie macie takiej pewności. Energia, tak jak inne produkty podlega prawom rynkowym, więc i jej cena może ulec zmianie. Ale na pocieszenie napiszę, że pomimo znaczącej liberalizacji rynku energii, spółki obrotu energią w dalszym ciągu zobowiązane są do przedstawiania zmian w taryfach dla klientów indywidualnych Urzędowi Regulacji Energetyki celem akceptacji. Oznacza to, że nikt nie podniesie Wam ceny prądu ani gazu bez błogosławieństwa URE a o każdej zmianie ceny, spółki mają obowiązek powiadomić Was z odpowiednim wyprzedzeniem.

Brzmi nieźle. Deal?

Jeżeli czujecie się przekonani wystąpieniem przedstawiciela firmy sprzedającej energię, lub macie wykazane czarno na białym, że skorzystacie na zmianie, to sprzedawca zwykle zaproponuje natychmiastowe zawarcie umowy. Jeszcze raz przypomnę, że decyzja o zmianie sprzedawcy prądu lub gazu powinna być poprzedzona dokładnymi obliczeniami!!! Przecież nikt rozsądny nie zaciąga kredytu ani nie przechodzi do innego operatora "na czuja".



Wraz z umową, którą należy uważnie przeczytać dostaniecie do podpisu tradycyjny formularz danych klienta oraz pełnomocnictwo do rozwiązania umowy z dotychczasowym sprzedawcą. Formalności związane z rozwiązaniem starej umowy, firmy często biorą na siebie, ale warto pilnować, czy rzeczywiście to robią. Umowę może podpisać wyłącznie osoba posiadająca prawo do nieruchomości, wpisana w akcie notarialnym! (Najczęściej jest to właściciel)

Pamiętajcie jeszcze, że od każdej umowy, która została zawarta po za siedzibą lub placówką sprzedawcy (na przykład u Was w domu) możecie odstąpić, bez żadnych konsekwencji, w ciągu 14 dni - wynika to wprost z przepisów prawa! Macie też takie prawo w przypadku gdy sprzedawca wyśle Wam powiadomienie o zmianie ceny.

Podsumowanie

Czy warto zmieniać sprzedawcę energii elektrycznej lub gazu? To zależy od warunków jakie Wam zaproponują i tych, które obecnie macie. Wielu klientów wyraźnie skorzystało na takiej zmianie ale są też tacy, którzy stracili. Decyzję o zmianie sprzedawcy energii należy podejmować w oparciu o twarde dane i rachunek porównawczy korzyści i kosztów.

Energia to produkt, jak każdy inny. Mamy więc prawo świadomie decydować o tym, od kogo ją kupimy :-)

Szczęśliwego Nowego Roku 2018!!!

Wszystkie użyte w niniejszej publikacji obrazki z ludzikami bez twarzy pochodzą z internetu.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Zmiana sprzedawcy energii - o co chodzi. Część 1


Zmiana sprzedawcy energii - o co chodzi, część 1



Po dłuższej przerwie, którą poświęciłem na realizację dużych zamówień wracam z nowymi postami. Dziś będzie o tym, na co należy zwrócić szczególną uwagę przy zmianie sprzedawcy energii elektrycznej i gazu. W pierwszej części przedstawiam teorię, w której wyjaśniam, o co chodzi z tym poszatkowaniem rynku na wytwórców, dystrybutorów i sprzedawców, a po świętach - podpowiem, o czym i jak rozmawiać z ludźmi, którzy przyjdą do naszego domu "w sprawie gazu" lub "w sprawie prądu".

Zgodnie z prawem energetycznym, od 2007 roku każdy konsument (również indywidualny), który dysponuje prawem do mieszkania ma prawo do wyboru firmy, od której zakupi energię elektryczną. Od trzech lat, tę możliwość mamy również przy zakupie gazu. Mogłoby się wydawać, skoro do naszego "M" podłączony jest tylko jeden kabel i ewentualnie jedna rura z gazem, to jakim cudem mielibyśmy decydować czyj prąd lub gaz tędy popłyną.

Teraz krótko wyjaśnię, jak było kiedyś a jak jest dziś.

Kiedyś było tak:
Schemat funkcjonowania rynku energii przed zmianami. Opracowanie własne
Prąd powstający w elektrowni szedł do nas za pośrednictwem sieci energetycznej a cały interes obsługiwała jedna instytucja - zwana popularnie elektrownią. To zakład energetyczny podłączył nas do sieci, mierzył zużycie i wystawiał nam rachunki. Jako, że sieć energetyczna w naszej okolicy jest tylko jedna, to mieszkając na danym terenie byliśmy skazani na jednego dostawcę prądu. Analogicznie było z gazem.

Dziś jest tak:
Schemat funkcjonowania rynku energii obecnie. Opracowanie własne
Prąd powstający w elektrowni tak jak kiedyś idzie do nas za pośrednictwem tej samej sieci energetycznej ale to, co kiedyś popularnie nazywało się zakładem energetycznym, podzielono na kilka instytucji. Zanim prąd do nas dotrze, to zaopiekują się nim kolejno:

  • Elektrownia - tu nic się nie zmieniło. Jak produkowali, tak produkują energię elektryczną;
  • Właściciel i operator sieci energetycznej - ci państwo pilnują aby sieć energetyczna pracowała prawidłowo, czyli żeby prąd śmigał w przewodach bez przerwy. Oni podłączają nas do sieci i mierzą zużycie;
  • Spółka obrotu energią elektryczną - czyli firma, która kupuje prąd od elektrowni, zamawia u operatora usługę przesyłu i sprzedaje go bezpośrednio klientowi, czyli nam. 
Zatem popularna elektrownia nie wystawia nam rachunków już od dziesięciu lat a gazownia - od trzech! Dla gazu występuje sytuacja analogiczna. Nie wierzycie? Spójrzcie na ostatni rachunek za gaz. Jeśli myślicie, że obsługuje Was gazownia, to z pewnością zobaczycie na górze napis "PGNiG Obrót Detaliczny"!

Zapewne już pytacie, po co to wszystko!

Podstawowym celem takiego poszatkowania rynku (w myśl ustawy z 1997 r, "Prawo energetyczne") było wymuszenie konkurencji na rynku energii. Trzeba zdać sobie sprawę, co mocno podkreślę, że energia elektryczna, gaz i wszystkie inne nośniki energii są produktami, za który płacimy dokładnie tak jak za jogurt, szynkę lub paliwo! Tak więc i na tym rynku powinny działać zasady wolnego rynku.

Przecież, nikt z nas nie kupuje jogurtu w mleczarni! Zazwyczaj kupujemy go i inne podstawowe artykuły w sklepie, którego odpowiednikami w świecie energetycznym są spółki obrotu.

Drugą nietypową sprawą, która może dezorientować jest to, że mamy wielu sprzedawców energii a wciąż tylko jedną sieć energetyczną. Rozwiązaniem tego problemu jest prosta zasada, w myśl której, operatorzy sieci przesyłowych mają obowiązek udostępniać ją podmiotom handlującym energią - oczywiście za odpowiednią opłatą.

To właśnie jest opłata przesyłowa, która znajduje się na Waszych rachunkach za gaz i prąd. W ten sposób mamy jedną sieć, która obsługuje wszystkich graczy. (Zasada dostępu strony trzeciej nie jest wyjątkowa. Taka zasada obowiązuje również m.in. w telekomunikacji i na rynku kolejowym.)

Oprócz tego, na rynku funkcjonuje giełda energii, której głównym zadaniem jest ustalenie ceny energii (poprzez skrzyżowanie nieśmiertelnych krzywych popytu i podaży) oraz Urząd Regulacji Energetyki, który wydaje pozwolenia, zwane koncesjami, na handel energią.

Jeśli nadal nie czujecie się przekonani...

Podsumowaniem tego wywodu niechaj będzie to, że w wyniku tej zmiany, z rynku energii elektrycznej i gazu zniknęły monopole a spółki, które powstały aby sprzedawać energię klientom ostatecznym, muszą konkurować ze sobą o Wasze względy.

Mimo że produkt jest ten sam, to w ofercie różnych sprzedawców pojawia się szereg usług dodatkowych, lub rozmaite gwarancje dotyczące ceny. W praktyce, osoby które zdecydują się na zmianę dotychczasowego sprzedawcy energii odczują zmianę jedynie na rachunku.

Na co uważać...

Po Świętach, napiszę o tym, jak wybrać sprzedawcę energii i przede wszystkim, na co uważać, gdy odwiedzi nas handlowiec.

Tymczasem, pragnę złożyć Wam serdeczne życzenia zdrowych, pogodnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia ;-)

PS. Spółki obrotu nazywane są też firmami handlującymi energią, sprzedawcami energii lub wystawcami faktur. Wszystkie nazwy oznaczają to samo i nie są elektrownią!

piątek, 6 stycznia 2017

Nowe warunki techniczne dotyczące efektywności energetycznej budynków


Nowe warunki techniczne dotyczące efektywności energetycznej budynków


Od 1 stycznia tego roku obowiązują nowe wymagania techniczne dotyczące efektywności energetycznej budynków oraz części budynków. Wymagania te są elementem polityki  Unii Europejskiej dążącej do uzyskania maksymalnego poziomu oszczędności energii (w szczególności ciepła) w obiektach budowlanych. W Polsce obowiązuje Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. (Dz.U. z 2015r. poz. 1422 - tekst jednolity po zmianach), które określa omawiane dziś parametry.

 W tym rozporządzeniu interesują nas dwa zestawy parametrów, o których dziś piszę:
  • Wskaźnik zużycia nieodnawialnej energii pierwotnej (EP) na potrzeby ogrzewania, przygotowania ciepłej wody, wentylacji i chłodzenia (a w przypadku budynków niemieszkalnych - również oświetlenia) oraz
  • Współczynniki przenikania ciepła przez przegrody budowlane.
Warto zaznaczyć, że wymogi te dotyczą budynków nowych.

Krótkie przypomnienie

EP na świadectwie - źródło: własne
Wskaźnik użycia nieodnawialnej energii pierwotnej (EP) jest miarą ilości energii zawartej w paliwie, którą trzeba dostarczyć do budynku aby prawidłowo funkcjonował. Miara uwzględnia sprawność urządzeń technicznych w budynku oraz wskaźnik nieodnawialnej energii pierwotnej, wyznaczany dla każdego źródła energii. EP oblicza się w [kWh/m^2] rocznie i umieszcza na kolorowym pasku na świadectwie energetycznym.
Współczynnik przenikania ciepła - źródło: e-genius.at
Współczynnik przenikania ciepła przez przegrodę (U) jest wielkością charakteryzującą przegrodę (ścianę, podłogę, sufit, okno...) i jest definiowany jako ilość ciepła, która przeniknie przez przegrodę o grubości 1 m, jeżeli oddziela ona środowiska o różnicy temperatur równej 1 K. U wyznacza się, również dla ścian wielowarstwowych i podaje w [W/m^2 * K].

Czas na konkrety. Co się zmieniło?

W kwestii wskaźnika zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną EP
[kWh/m^2 * rok]:

Opracowanie własne, na podstawie Rozporządzenia












W kwestii współczynnika przenikania ciepła przez przegrody U [W/m^2 * K]:
Opracowanie własne, na podstawie Rozporządzenia
Widać, jak na dłoni, że nowe wartości wymaganych wskaźników są niższe od dotychczasowych. Zgodnie ze wspomnianą już polityką, nowe budynki będą musiały być już niemal energooszczędne.

Cóż. Wymusi to, z pewnością wzrost kosztów wznoszenia budynków, wynikający z zastosowania materiałów charakteryzujących się lepszą izolacyjnością albo budowania grubszych ścian. Ale efekt zainwestowania w lepszą efektywność energetyczną prędzej czy później zobaczymy, na rachunkach za ciepło (paliwo).

niedziela, 11 grudnia 2016

Odnawialne źródła energii w domu - mikroturbina wiatrowa











Odnawialne źródła energii w domu -
mikroturbina wiatrowa

źródło: www.ekotaniej.pl
Wreszcie jest! Trzeci z cyklu wpis na temat zastosowania odnawialnych źródeł energii w gospodarstwie domowym poświęcę małym elektrowniom wiatrowym. Choć taka mała elektrownia, z pewnością, nie zapewni nam niezależności energetycznej, to sama w sobie jest ciekawym dodatkowym źródłem energii elektrycznej, które pozwoli nieco zaoszczędzić (jeśli wykorzystujemy energię na potrzeby własne) lub zarobić (jeśli chcemy sprzedawać).

Działanie takiego źródła jest proste: wyobraźcie sobie mały dziecięcy wiatraczek, który zaczyna się kręcić, kiedy my zaczynamy na niego dmuchać. Tak samo jest w przypadku turbin wiatrowych. Wiatr wprawia łopatki w ruch, cała turbina się kręci i obraca wirnik niewielkiego generatora. Do tego dorzucona jest elektronika, która ma przystosować energię elektryczną tak aby mogła ona zasilać zwyczajne urządzenia elektryczne. Częstym rozwiązaniem jest przyłączenie elektrowni wiatrowej do domowej sieci elektrycznej, więc zazwyczaj razem z zestawem są sprzedawane inwertery, które dostosowują napięcie do warunków sieciowych (230 V, napięcia przemiennego).

Ile prądu można uzyskać z przydomowej elektrowni wiatrowej?

To zależy od mocy zestawu. Najmniejsze turbiny wiatrowe jakie widziałem mają moc nieprzekraczającą 50 W. Największe, które można spokojnie zainstalować w przydomowym ogródku, osiągają od 3 do 5 kilowatów. Wartość podana na pudełku jest mocą znamionową elektryczną wytworzoną przez taką elektrownię. Jest ona zazwyczaj nieco niższa od mocy maksymalnej. Ale jeśli zestaw ma produkować 500 W, to niestety nie znaczy, że będzie stale produkował 500 W.

Dla przykładu, zamieszczę obliczenia dla turbiny o mocy 1 kW, umieszczonej w miejscu, średnio - wietrznym. Można przyjąć, że roczna ilość energii elektrycznej wyprodukowanej z wykorzystaniem mikroturbiny wiatrowej będzie równa iloczynowi jej mocy znamionowej i liczby godzin w ciągu roku, skorygowanej o poprawkę na prędkość wiatru i liczbę "wietrznych" dni w ciągu roku (od 20 do 30%):

1 [kW] * 7860 [h] * 0,3 = 2628 [kWh] rocznie

Czy zmiana prędkości wiatru powoduje zmianę ilości wyprodukowanego prądu?

Krzywa mocy turbiny wiatrowej.
źródło: www.generatory.wiatrowe.pl
Niestety tak. Odnawialne źródła energii mają tą przykrą cechę, że są szalenie niestabilne (może oprócz wody). Producenci aerogeneratorów dołączają do nich wykres funkcji mocy od prędkości wiejącego w nie wiatru (zwany krzywą mocy turbiny wiatrowej). Krzywa najczęściej przyjmuje postać taki jak na załączonym obrazku.

Logiczne jest, że gdy wiatr nie wieje, to elektrownia nie pracuje. Podobnie jest gdy wiatr wieje z prędkością niewystarczającą do wprawienia turbiny w ruch (nie może pokonać oporów tarcia ani bezwładności elementów obrotowych). Od pewnej wartości moc zaczyna rosnąć aż osiągnie wartość maksymalną. Jeżeli prędkość wiatru przekroczy granicę bezpieczeństwa, to cały układ jest wyłączany; to znaczy śmigło nadal się kręci ale generator jest, ze względów bezpieczeństwa, automatycznie odłączany. Turbina wiatrowa pracuje najwydajniej w okolicach tej wartości prędkości wiatru, której na krzywej mocy odpowiada moc znamionowa.

Ale na pocieszenie napiszę, że do większości mikroelektrowni wiatrowych można podłączyć akumulator.

Czy muszę zgłosić budowę mikroelektrowni wiatrowej?

Czasem tak, czasem nie. O wszystkim decyduje sposób, w jaki chcecie umieścić turbinę. W przypadku, gdy montaż elektrowni będzie wymagał wylania fundamentu, to w myśl prawa budowlanego, taka turbina będzie nową budowlą (jako coś trwale połączonego z gruntem) i zamiar jej postawienia trzeba będzie, przynajmniej, zgłosić do urzędu gminy.

Ale są też dwa rozwiązania, które nie wymagają żadnych formalności:

  • Budowa wiatraka na wieży z linami odciągowymi nie jest czymś trwale połączonym z gruntem, w związku z czym nie będzie nową budowlą oraz
  • Zainstalowanie elektrowni na budynku istniejącym, który już ma wszystkie wymagane pozwolenia. Zgodnie z prawem, wszystko, co znajduje się w odległości do trzech metrów od budynku jest jego częścią (taras, patio).

Warto też pamiętać o tym, żeby maszt nie był zbyt wysoki. Każdy obiekt, wyższy niż trzy metry również wymaga zgłoszenia.

Ile to kosztuje?

Turbiny o mocy nieprzekraczającej 500 W można zakupić już za trzy tysiące złotych. Do tego warto doliczyć koszt inwertera (jeśli chcemy podłączyć turbinę do sieci), masztu i akumulatora. Cena zestawu, oczywiście rośnie wraz ze wzrostem mocy. Przydomową elektrownię wiatrową, tak jak wszystko, trzeba dobrać mając na uwagę zapotrzebowanie gospodarstwa na energię elektryczną. Czas zwrotu inwestycji waha się w granicach dziesięciu lat.

Dla przykładu:


  • Turbinę o mocy 1 kW zakupiliśmy za około 15 000 zł (koszt obejmujący mikroturbinę, inwerter i maszt).
  • Przydomowa elektrownia wiatrowa zapewnia produkcję 1500 kWh energii elektrycznej rocznie.
  • Przychodem z inwestycji jest koszt energii z sieci, której nie kupimy od dostawcy; załóżmy, że płacimy za nią 70 gr/kWh (koszty stałe i zmienne).


2 600 [kWh] * 0,70 [zł/kWh] = 1 820 [zł]

15 000 [zł] / 1 820 [zł/rok] = 8,22 [lat]

A gdybym chciał sprzedawać prąd z mojego "wiatraka"?

W zeszłym roku weszła w życie ustawa o odnawialnych źródłach energii. Ustawa ta wprowadziła bardzo korzystne rozwiązania dla posiadaczy mikroinstalacji oraz małych instalacji produkujących prąd ze źródeł odnawialnych (zwani "Prosumentami"), którzy chcieliby sprzedać nadwyżki produkcji. Oprócz nałożonego na spółki obrotu energią elektryczną obowiązku skupu nadwyżek produkowanej energii od "mikrowytwórców" wprowadzono także ceny gwarantowane, które cały czas są znacznie wyższe od cen rynkowych.

Mikroturbina wiatrowa jest ciekawym rozwiązaniem, szczególnie dla mieszkańców wsi, zmagających się z częstymi przerwami w dostawie prądu. Możliwości wykorzystania takiego zestawu jest dużo. Można stworzyć niezależny obwód do zasilania niektórych urządzeń, podłączyć ją do elektrycznego podgrzewacza wody (w ten sposób turbina będzie pracowała w systemie przygotowania ciepłej wody) lub po prostu przyłączyć ją do sieci. Za każdym razem, gdy rozważacie instalację małego źródła odnawialnego, musicie wziąć pod uwagę wiele czynników. Dlatego, warto skorzystać z pomocy fachowca, który dobierze odpowiednią mikroturbinę, tak aby pracowała jak najwydajniej.